poniedziałek, 29 grudnia 2014

Kulinarna ściąga sylwestrowa



Na słono, na ciepło, swojsko i orientalnie. Dla wegetarian i mięsożerców, dla wielbicieli sałatek, ryb, małych przekąsek, szybkich zakąsek. Żeby jeden rok dobrze zakończyć, a kolejny – dobrze zacząć.
Kto uważa, że jedzenie w Sylwestra nie jest ważne, ten szybko i gwałtownie przerwie dobrą zabawę.
Na podstawie mojego bloga przygotowałam spis potraw, które łatwo przygotować na „domówkę”, niektóre nawet tuż przed imprezą.
Piwo, kabanosy, czipsy, szampan, szybki „zjazd” i mega kac albo pyszna tarta alpejska, śledzik, sałatka z mango i mozarelli, grzanki z caponatą, schłodzona wódeczka, odjechane drinki i zabawa do rana!

Do upieczenia (nawet w Sylwestra):
Mufinki z serem i szynką
Keks grecki
Sausage rolls
Tarta z cukinią i szpinakiem
Szpinakowce
Tarta alpejska

Sałatki:
Pomidory z fetą i słonecznikiem
Sałatka z mango i mozarelli
Sałatka z soczewicy i suszonych pomidorów
Sałatka ryżowo-makaronowa (orientalna)
Sałatka krewetkowa

Dipy, sosy:
Pasta z sera pleśniowego
Mus z bakłażana

Na ciepło:
Leczo
Można oczywiście dodać do niego jakieś mięso (gdy ktoś bardzo chce ;)).
Makaron z pieczarkami i serem gorgonzola
Naleśniki z farszem ruskim
Dla odmiany a la lasagne – wykładamy naleśnikami prostokątną formę, przekładamy je farszem „ruskim”, by całość zapiec. Pokrojone na małe porcje – do barszczyku... Pycha!
Caponata
Do niej proponuję przygotowanie małych grzanek z pieczywa tostowego – na patelni grillowej, albo w piekarniku. Taki chrupiący drobiazg z pyszną caponatą na wierzchu... Nawet na zimno.

Rybne zakąski
Śledź z buraczkami i łososiem
Śledź ze śliwką
Śledź czerwony

No i koniecznie jakaś czysta zupa: barszcz czerwony, grzybowa, pomidorowa – do popijania z bulionówek, kubków, filiżanek.
Słodyczy nie proponuję, bo zastąpią je drinki np. jeden z moich ulubionych: żurawinówka (ja mam własnej produkcji, może też być kupna, np. litewska marki Stumbras) z sokiem gruszkowym albo jabłkowym (tym gęstym i mętnym!), z kostkami lodu i sokiem z limonki.

Recepta na dobrą zabawę? Dużo i dobrze jeść, nie mieszać alkoholi i tańczyć! Czego Wam i sobie życzę... :)

Bardzo Dobry Poświąteczny Poniedziałek, czyli jedzenia w pracy część 8


Resztki poświąteczne? No, niby tak, ale nie czuję dyskomfortu z tej przyczyny. Bo cóż z tego, skoro nadal smaczne. Nadprodukcja jedzenia, by potem je wyrzucać - jaki to ma sens? Co można – zamroziłam na później, reszta zjedzona.

Do moich pudełek wczoraj i dzisiaj powkładałam:
- kapustę czerwoną z grzybami i ciecierzycą,
- ostatnie kęsy śledzia z cebulką i suszonymi śliwkami,
- sałatkę z pomidora, wędzonego twarogu, oliwek i świeżej bazylii (zajęła mi dziś może ze 3 minuty),
- i wprost genialny chlebek bananowy z orzechami, który powstał za przyczyną bardzo dojrzałych bananów (kto by tam w święta jadł banany!). Doskonały patent – przepis już wkrótce.

No i pooooszło! Ale ze wszystkim tak jest: to, co dobre, szybko się kończy... :)

niedziela, 28 grudnia 2014

Ekspresowe limoncello


Limoncello, na które czeka się trzy dni, przygotowane wg przepisu nowozelandzkiej autorki książek kulinarnych - Annabel Langbein. Idealnie orzeźwiające latem, zimą zastąpić może sylwestrowego szampana, a właściwie wino musujące, którego nie lubię, a jego fenomen jest dla mnie tym bardziej zadziwiający, że niejednej osobie zepsuło zabawę. .. A limoncello można nie tylko wznieść toast, ale i używać go do drinków – z miętą, lodem, owocami, sokami. Ja jednak uwielbiam je w podstawowej wersji, mocno schłodzone - mniej słodkie niż oryginalne, włoskie cytrynówki, w sam raz kwaskowe, z bardzo, bardzo delikatną goryczką i leciutką, korzenną nutą.
Limoncello, dobre jedzenie i towarzystwo oraz umiar – a zabawa będzie świetna i bez skutków ubocznych.
Do tego jeszcze koniecznie mój ulubiony toast: Za Życie! :)

Składniki:
8 cytryn,
¾ szkl. cukru,
5-6 goździków,
0,5 l czystej wódki.


Obieramy jak najcieniej 8 cytryn. Jeśli są ekologiczne, niewoskowane, wystarczy je umyć i przelać gorącą wodą, jeśli nie – trzeba je dokładnie wyszorować i sparzyć wrzątkiem.
Skórkę umieszczamy w słoju i zalewamy ją wódką.
Wyciskamy sok z 3-4 cytryn (powinno go być ok. 200-250 ml). Wlewamy go do rondelka, dodajemy cukier oraz goździki i gotujemy mieszając na małym ogniu. Cukier musi dokładnie się rozpuścić. Po przestudzeniu wlewamy syrop cytrynowy do słoiczka. Po trzech dniach przecedzamy wódkę i łączymy z syropem. Mieszamy, schładzamy i gotowe.
UWAGA: Część skórki cytrynowej i soku można zastąpić skórką i sokiem ze słodkich mandarynek. Będzie clemencello :).
PS. Jeżeli przeszkadza komuś zmętnienie nalewki, może dodatkowo przefiltrować płyn przez gazę.


sobota, 27 grudnia 2014

Smacznie - miło - leniwie


Nadal odpoczywam. Patrzę na choinkę, koty, sikorki, świat za oknem. Czytam sobie, piszę, jem, oglądam filmy i mistrzowskie mecze siatkówki, wieczorem pójdę na spacer. Nigdzie się nie śpieszę, nic nie muszę. Drobne, zwyczajne przyjemności trwają... :)

PS. Te piękne i pyszne pierniczki to prezent od M. Brakowało mi tego smaku, nie zdążyłam upiec tradycyjnych, korzennych ciastek. A tu proszę - już nie muszę :).

czwartek, 25 grudnia 2014

Daktyle nadziewane marcepanem i czekoladą


To tak łatwy , efektowny i pyszny słodki drobiazg, że nie mogłam się powstrzymać i w Boże Narodzenie, słuchając sobie muzyczki, siedząc wygodnie na kanapie, przygotowałam go w try miga.

Przypomniałam sobie o przepisie z książki mojego dzieciństwa, którą polecałam tutaj. A wybierając się w gości postanowiłam ofiarować w prezencie coś, czego w sklepach się nie znajdzie, czyli : zakwas (by upiec na miejscu chleb), mieszankę ciasteczek własnej roboty i nadziewane daktyle. Prawie jak złoto, kadzidło i mirra, a ja w roli Kacpra, Melchiora i Baltazara wespół :).

Wystarczy mieć daktyle dobrej jakości, marcepan, kawałki czekolady i wiórki kokosowe. Z daktyli wyjmujemy pestki, nadziewamy je marcepanem z kawałeczkami czekolady (może być też sam marcepan, albo sama czekolada, ale ja lubię przedobrzyć ;)), obtaczamy w wiórkach kokosowych i gotowe! Jeszcze tylko ładne pudełeczko i - takiego daru nie powstydziliby się Trzej Królowie...

Jeszcze raz – smacznych Świąt!
PS. Polecam przygotowanie razem z dziećmi, na pewno spodoba im się taka dłubanina i to, że zostaną na moment domowymi cukiernikami, a potem ofiarodawcami własnoręcznie wykonanego prezentu. :)

środa, 24 grudnia 2014

Taki to dzień piękny...


...że nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam czasu na wszystko co miłe, dobre, niecodzienne. Najmilszych ludzi wokół, najlepszych myśli dziś, jutro, pojutrze... Urody każdej chwili, nadrobienia zaległości w przytulaniu, czułości, no i przyjemności jedzenia oraz goszczenia! Z serca świątecznie życzę :)
Dana

PS. Na zdjęciach: dzisiejszy wschód słońca, moi najwierniejsi kibice oraz pieróg z ciasta francuskiego z farszem z ziemniaków, twarogu, kaszy gryczanej i cebulki. Jak dojdę do siebie po maratonie gotowania - będzie przepis. :)

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Jedzenie łączy, czyli „Jerozolima”


Przygotowałam jakiś tekst na temat tej książki, trochę się powymądrzałam, przejrzałam książkę jak obowiązkowa uczennica, która chce napisać dobrą recenzję. A potem przeczytałam to:

„ W części świata, o której mowa, każdy chce wszystkim zawładnąć. Byt wydaje się tak niepewny i kruchy, że ludzie walczą zaciekle i z wielką pasją, by utrzymać to, co już posiadają: kawałek ziemi, kulturę, symbole religijne, jedzenie – każda z tych rzeczy jest zagrożona kradzieżą albo wyginięciem. W rezultacie wybuchają ogniste spory o własność, o pochodzenie, o to, kto i co było pierwsze.
(...) każdy, kto przeczyta tę książkę i będzie z niej korzystał, też się zorientuje, że wszystkie te kłótnie są daremne”
.*

Dla mnie sensem „Jerozolimy” Yotama Ottolenghi’ego i Samiego Tamimi, nawet jeśli to jest tylko „książka kucharska”, a przy okazji sensem świąt Bożego Narodzenia, jest pojednanie, dlatego kupcie tę książkę. Sprawi przyjemność każdemu, kto ją zobaczy, przeczyta i - być może - z niej skorzysta.

*„Jerozolima”, tłum. Magdalena Gignal, wyd. filo 2014.